Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na chleb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na chleb. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 6 lipca 2014
pyszny chleb z siemieniem lnianym wg. A. Maciąg
Domowy chleb, to coś z czego chyba nigdy nie zrezygnuję. Nie robię go regularnie, ale zawsze chętnie do niego wracam - kiedy tylko mam chwilę z przyjemnością go piekę. Potem czekam aż, urośnie, aż się upiecze i jem jeszcze gorący z masłem.
Poniższy przepis nie jest mojego autorstwa, ale bardzo przypadł mi do gustu. Siemię lniane ma cudowne właściwości dla organizmu - poprawia przemianę materii i dobrze działa na gospodarkę hormonalną kobiet. Nie wymaga wiele wysiłku;)
sobota, 15 lutego 2014
środa, 5 lutego 2014
poniedziałek, 27 stycznia 2014
czwartek, 23 stycznia 2014
sobota, 14 grudnia 2013
pasta z makreli
Smaki z dzieciństwa - pasta z makreli
Pamiętam, że ryby lubiłam od zawsze. Pochodzę z nad morza, więc niby nic w tym dziwnego - ryb jadło się u nas dużo i nie tylko od święta. To, co bardzo utkwiło mi w pamięci i jest rozkoszą dla moich kubków smakowych, to pasta zwędzonej makreli. Makrela sama w sobie jest pyszna: jednocześnie tłuściutka i nie mdła. U nas w domu zawsze podawało się ją w postaci pasty na chleb.
By przyrządzić pastę będą nam potrzebne:
- 1 makrela wędzona
- 2 jajka ugotowane na twardo
- łyżka masła
- łyżeczka musztardy
- pieprz
- koper
Makrele obieramy, usuwamy ości i wykładamy do miseczki. dodajemy masło i musztardę i ugniatamy widelcem tak, by składniki połączyły się. Siekamy bardzo drobno jajko (albo blendujemy delikatnie; ja osobiście lubię jak jajko jest wyczuwalne w paście) i dodajemy do ryby. Wszystko razem ugniatamy widelcem dodając pieprz i koper. Jeśli uważasz, że coś jeszcze jest niezbędne do smaku - po prostu to dodaj. W gotowaniu przecież chodzi o to, by to właśnie Tobie smakowało, i byś bawiła/bawił się tym, co robisz:)
Pamiętam, że ryby lubiłam od zawsze. Pochodzę z nad morza, więc niby nic w tym dziwnego - ryb jadło się u nas dużo i nie tylko od święta. To, co bardzo utkwiło mi w pamięci i jest rozkoszą dla moich kubków smakowych, to pasta zwędzonej makreli. Makrela sama w sobie jest pyszna: jednocześnie tłuściutka i nie mdła. U nas w domu zawsze podawało się ją w postaci pasty na chleb.
By przyrządzić pastę będą nam potrzebne:
- 1 makrela wędzona
- 2 jajka ugotowane na twardo
- łyżka masła
- łyżeczka musztardy
- pieprz
- koper
Makrele obieramy, usuwamy ości i wykładamy do miseczki. dodajemy masło i musztardę i ugniatamy widelcem tak, by składniki połączyły się. Siekamy bardzo drobno jajko (albo blendujemy delikatnie; ja osobiście lubię jak jajko jest wyczuwalne w paście) i dodajemy do ryby. Wszystko razem ugniatamy widelcem dodając pieprz i koper. Jeśli uważasz, że coś jeszcze jest niezbędne do smaku - po prostu to dodaj. W gotowaniu przecież chodzi o to, by to właśnie Tobie smakowało, i byś bawiła/bawił się tym, co robisz:)
niedziela, 8 grudnia 2013
pasta z avocado
Pasta z avocado
w końcu zmiękło! czas więc na pastę z avocado - idealna na kanapki (jako zastępnik masła, czy serka topionego) oraz jako dodatek do marchewki czy selera naciowego.
Potrzebujemy:

1 avocado
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka majonezu
sól, pieprz, odrobina chilli
sok z cytryny
Z avocado wyjmujemy pestkę i do miseczki wydłubujemy wnętrze. skrapiamy sokiem z cytryny. Dodajemy wyciśnięty czosnek, przyprawy i majonez. Mieszamy i... gotowe!
w końcu zmiękło! czas więc na pastę z avocado - idealna na kanapki (jako zastępnik masła, czy serka topionego) oraz jako dodatek do marchewki czy selera naciowego.
Potrzebujemy:

1 avocado
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka majonezu
sól, pieprz, odrobina chilli
sok z cytryny
Z avocado wyjmujemy pestkę i do miseczki wydłubujemy wnętrze. skrapiamy sokiem z cytryny. Dodajemy wyciśnięty czosnek, przyprawy i majonez. Mieszamy i... gotowe!
czwartek, 14 listopada 2013
maślane bułeczki i hummus
Maślane bułeczki z hummusem
Długi weekend i choroba, z której nie mogę cały czas się wykaraskać wprawiły mnie w nastrój gotowania. Któregoś razu po warsztatach dotyczących zdrowych słodyczy zrobiłam zakupy w sklepiku ze zdrową żywnością. Po raz kolejny przekonałam się, że jest tam jeszcze wiele produktów, których nie znam i nawet nie wiedziałabym, do czego ich użyć. Z tamtych zakupów miałam cieciorkę, więc nie pozostało nic innego jak przygotować hummus - aromatyczny, genialnie doprawiony, taki wyjątkowy, czosnkowo-cytrynowy:)
Po całonocnym moczeniu soczewicy przyszedł czas na jej gotowanie (około 3h; dodałam do gotowania kmin rzymski i czosnek). Tahini domowej roboty (może nie tak gładkie, jak to ze sklepu, ale wciąż smaczne). Do tego oczywiście czosnek, oliwa, cytryna i sól.
Nic nie sprawdza się lepiej do domowego hummusu, jak domowe bułeczki. Będąc nad morzem obejrzałam na jednym z kanałów gotującego Pascala - robił akurat moje ulubione rzeczy, czyli chleby i bułeczki. Po powrocie trochę z pamięci, trochę z własną inwencją postanowiłam je odtworzyć. Moje co prawda nie wyszły takie ładne i równo okrągłe, ale za to pachniały niesamowicie apetycznie i smakowały cudownie! Jeszcze gorące wcinaliśmy z masłem i hummusem:)
Długi weekend i choroba, z której nie mogę cały czas się wykaraskać wprawiły mnie w nastrój gotowania. Któregoś razu po warsztatach dotyczących zdrowych słodyczy zrobiłam zakupy w sklepiku ze zdrową żywnością. Po raz kolejny przekonałam się, że jest tam jeszcze wiele produktów, których nie znam i nawet nie wiedziałabym, do czego ich użyć. Z tamtych zakupów miałam cieciorkę, więc nie pozostało nic innego jak przygotować hummus - aromatyczny, genialnie doprawiony, taki wyjątkowy, czosnkowo-cytrynowy:)
Po całonocnym moczeniu soczewicy przyszedł czas na jej gotowanie (około 3h; dodałam do gotowania kmin rzymski i czosnek). Tahini domowej roboty (może nie tak gładkie, jak to ze sklepu, ale wciąż smaczne). Do tego oczywiście czosnek, oliwa, cytryna i sól.
Nic nie sprawdza się lepiej do domowego hummusu, jak domowe bułeczki. Będąc nad morzem obejrzałam na jednym z kanałów gotującego Pascala - robił akurat moje ulubione rzeczy, czyli chleby i bułeczki. Po powrocie trochę z pamięci, trochę z własną inwencją postanowiłam je odtworzyć. Moje co prawda nie wyszły takie ładne i równo okrągłe, ale za to pachniały niesamowicie apetycznie i smakowały cudownie! Jeszcze gorące wcinaliśmy z masłem i hummusem:)
Etykiety:
bułeczki
,
kolacje
,
na chleb
,
na drożdżach
,
pieczywo
,
śniadania
,
zdrowa żywność
środa, 18 września 2013
Powidła śliwkowe
Powidła z rozgrzewającym dodatkiem
W ostatni weekend męczyłam się jeszcze wciąż z chorobą, więc oddałam się totalnie gotowaniu. Odwiedził nas tata, który prosto ze swego ogrodu przywiózł buraki i śliwki. Długo nie musiałam myśleć - będą z tego powidła i zupa buraczkowa.
Buraczkowa wyszła wyśmienita:)
Powidła wymęczyły mnie trochę w kuchni, ale było warto. Są dwie szkoły robienia powideł - jedna mówi nie mieszaj, po prostu zostaw, druga nakazuje jednak mieszać powidła. Z racji tego, że mam tylko jeden duży garnek, chciałam uniknąć jego totalnego zniszczenia i wybrałam metodą stania nad garem i mieszania:)
Powidła robi się w bardzo prosty sposób - proporcje zależą od upodobań i smaku. Moje są bez cukru, bo uwielbiamy z mężem kwaskowatość śliwek:)
Do zrobienia powideł niezbędne są:
śliwki
cynamon
chilli
czekolada gorzka
Tak... to właśnie czekolada i przyprawy nadały kilku słoiczkom wspaniały aromat i smak!
Wysmażone, pachnące już jesiennie, trafiły do słoiczków. A teraz zawekowane oczekują na konsumpcję.
Ah, zapowiada się pyszna zima!
W ostatni weekend męczyłam się jeszcze wciąż z chorobą, więc oddałam się totalnie gotowaniu. Odwiedził nas tata, który prosto ze swego ogrodu przywiózł buraki i śliwki. Długo nie musiałam myśleć - będą z tego powidła i zupa buraczkowa.
Buraczkowa wyszła wyśmienita:)
Powidła wymęczyły mnie trochę w kuchni, ale było warto. Są dwie szkoły robienia powideł - jedna mówi nie mieszaj, po prostu zostaw, druga nakazuje jednak mieszać powidła. Z racji tego, że mam tylko jeden duży garnek, chciałam uniknąć jego totalnego zniszczenia i wybrałam metodą stania nad garem i mieszania:)
Powidła robi się w bardzo prosty sposób - proporcje zależą od upodobań i smaku. Moje są bez cukru, bo uwielbiamy z mężem kwaskowatość śliwek:)
Do zrobienia powideł niezbędne są:
śliwki
cynamon
chilli
czekolada gorzka
Tak... to właśnie czekolada i przyprawy nadały kilku słoiczkom wspaniały aromat i smak!
Wysmażone, pachnące już jesiennie, trafiły do słoiczków. A teraz zawekowane oczekują na konsumpcję.
Ah, zapowiada się pyszna zima!
piątek, 13 września 2013
Pasztet
jesień ze spieczoną skórką
Moja ulubiona, zaraz po wiośnie, pora roku - jesień! Wspaniała, kolorowa, słoneczna i szeleszcząca - tak mi się właśnie kojarzy. Myśląc o jesieni zawsze myślę o:
konfiturach
ciepłej herbacie z rumem (lub z konfiturą :) )
szeleszczących liściach
kocu i książce
odcieniach drzew, które cieszą oko...
Jesienne spacery z psem należą do tych najbardziej przyjemnych - ludzie chowają się szybciej do domów, na wybiegu brak chętnych do biegania, więc Arya może szaleć za swoją zabawką do upadłego.
W związku z porą roku i smakiem, który uwielbiam postanowiłam przygotować pasztet drobiowy z żurawiną - domowy smak, wspaniała spieczona skórka i niesamowity zapach:)
Pasztet drobiowy z żurawiną:
4 udka (1 kg)
30 dkg wątróbki drobiowej
30 dkg boczku wędzonego
żurawina
sól i pieprz
4 marchewki
pół selera (dużego)
2 pietruszki
pieprz w ziarnach, ziele angielskie, liść laurowy, chilli
1. Do garnka wkładamy wcześniej umyte udka, boczek (pokrojony w grubszą kostkę) i warzywa, dodajemy ziele, pieprz w ziarnach (10 sztuk), liść laurowy i gotujemy aż warzywa i mięso będą miękkie. Dodajemy wątróbkę i gotujemy jeszcze 15-20 minut.
2. Wyjmujemy warzywa i mięsa na talerz i przygotowujemy je do mielenia maszynką. Wywar przecedzamy i zostawiamy jego płynną część.
3. Mielimy w maszynce mięso i warzywa. Dodajemy przyprawy. Następnie dodajemy wywar - tak, by miało to wszystko wilgotną konsystencję (im bardziej mokre to, co zmieliliśmy, tym bardziej smarowny będzie pasztet). Dodajemy żurawinę (wmieszajmy ją ręką), doprawiamy wszystkim, co lubimy.
4. Wkładamy do formy i pieczemy w temperaturze 180 stopni przez godzinę (lub do sprawdzenia patyczkiem/odpowiedniego poziomu wypieczenia skórki).
Później pozostaje już tylko delektowanie się smakiem:) Wspaniale smakuje na wypieczonym ciepłym chlebie własnej roboty.
Smacznego!
Moja ulubiona, zaraz po wiośnie, pora roku - jesień! Wspaniała, kolorowa, słoneczna i szeleszcząca - tak mi się właśnie kojarzy. Myśląc o jesieni zawsze myślę o:
konfiturach
ciepłej herbacie z rumem (lub z konfiturą :) )
szeleszczących liściach
kocu i książce
odcieniach drzew, które cieszą oko...
Jesienne spacery z psem należą do tych najbardziej przyjemnych - ludzie chowają się szybciej do domów, na wybiegu brak chętnych do biegania, więc Arya może szaleć za swoją zabawką do upadłego.
W związku z porą roku i smakiem, który uwielbiam postanowiłam przygotować pasztet drobiowy z żurawiną - domowy smak, wspaniała spieczona skórka i niesamowity zapach:)
Pasztet drobiowy z żurawiną:
4 udka (1 kg)
30 dkg wątróbki drobiowej
30 dkg boczku wędzonego
żurawina
sól i pieprz
4 marchewki
pół selera (dużego)
2 pietruszki
pieprz w ziarnach, ziele angielskie, liść laurowy, chilli
1. Do garnka wkładamy wcześniej umyte udka, boczek (pokrojony w grubszą kostkę) i warzywa, dodajemy ziele, pieprz w ziarnach (10 sztuk), liść laurowy i gotujemy aż warzywa i mięso będą miękkie. Dodajemy wątróbkę i gotujemy jeszcze 15-20 minut.
2. Wyjmujemy warzywa i mięsa na talerz i przygotowujemy je do mielenia maszynką. Wywar przecedzamy i zostawiamy jego płynną część.
3. Mielimy w maszynce mięso i warzywa. Dodajemy przyprawy. Następnie dodajemy wywar - tak, by miało to wszystko wilgotną konsystencję (im bardziej mokre to, co zmieliliśmy, tym bardziej smarowny będzie pasztet). Dodajemy żurawinę (wmieszajmy ją ręką), doprawiamy wszystkim, co lubimy.
4. Wkładamy do formy i pieczemy w temperaturze 180 stopni przez godzinę (lub do sprawdzenia patyczkiem/odpowiedniego poziomu wypieczenia skórki).
Później pozostaje już tylko delektowanie się smakiem:) Wspaniale smakuje na wypieczonym ciepłym chlebie własnej roboty.
Smacznego!
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)








