Placki ziemniaczane, to zawsze dobry pomysł. Nigdy nie robiłam ich z młodych ziemniaków. Ale, ostatnio jak wyszłam ze szpitala, przygotowała je moja mama... Teraz wiem, że z młodych ziemniaków również można je z powodzeniem robić:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mączne (kluski pierogi kopytka). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mączne (kluski pierogi kopytka). Pokaż wszystkie posty
niedziela, 3 sierpnia 2014
niedziela, 6 lipca 2014
naleśnikowy smak lata
Lato, to czas, kiedy przyroda nas wspaniale obdarowuje. Ze świeżych owoców trzeba korzystać jak najwięcej - właśnie teraz jest na nie najlepszy czas:)
pyszny chleb z siemieniem lnianym wg. A. Maciąg
Domowy chleb, to coś z czego chyba nigdy nie zrezygnuję. Nie robię go regularnie, ale zawsze chętnie do niego wracam - kiedy tylko mam chwilę z przyjemnością go piekę. Potem czekam aż, urośnie, aż się upiecze i jem jeszcze gorący z masłem.
Poniższy przepis nie jest mojego autorstwa, ale bardzo przypadł mi do gustu. Siemię lniane ma cudowne właściwości dla organizmu - poprawia przemianę materii i dobrze działa na gospodarkę hormonalną kobiet. Nie wymaga wiele wysiłku;)
poniedziałek, 30 czerwca 2014
placuszki z owocami
Dziś przepis bez zdjęcia. Wybaczcie, jednak akurat jest sezon na owoce w nim wykorzystane, więc szkoda czekać na zdjęcia. Dodam je przy następnym pieczeniu. Placuszki nadają się zarówno na śniadanie, jak i na obiad czy kolację. Smaczne na zimno i na ciepło. Są efektem eksperymentu w łączeniu kilku przepisów.
niedziela, 23 marca 2014
niedziela, 9 marca 2014
wtorek, 4 marca 2014
wtorek, 25 lutego 2014
sobota, 22 lutego 2014
sobota, 15 lutego 2014
poniedziałek, 10 lutego 2014
piątek, 7 lutego 2014
sobota, 18 stycznia 2014
czwartek, 16 stycznia 2014
niedziela, 12 stycznia 2014
sobota, 14 grudnia 2013
pierogi z kapustą i grzybami
Coraz bliżej Święta...
Już za niecałe dwa tygodnie będzie najpyszniejszy okres w roku. Pierwszy raz spędzę go w innym domu niż ten rodzinny. Co oczywiście z jednej strony sprawia, że czuję lekki smutek, że będzie inaczej, z drugiej zaś strony odczuwam ekscytację na nowy dom, inne zwyczaje i... inne smaki.
W ramach wkładu własnego i treningu (a tego, nigdy za wiele) stworzyliśmy dziś pyszny!!! farsz i pierogi:) W pierogach najtrudniejsze jest ciasto - osobiście nie wszystkie lubię. Często jest zbyt lepkie, takie jak klucha, bez smaku, itd... Udało nam się pokonać zmorę złego ciasta i stał się on towarzystwem farszu, a nie złem koniecznym, które się je jak najszybciej, by dostać się do pyszności, które są w środku.
U nas w rodzinie są trzy mistrzynie pierogów: ciocia Teresa, ciocia Gosia i oczywiście moja mammita. Trudno im dorównać - mają wiele lat wprawy.
Pamiętam, jak jeździliśmy wszyscy do babci na wieś na święta i zawsze pierogi były tym na co wszyscy czekaliśmy, U nas w domu zawsze ich było za mało - nawet jeśli zrobiło się ich 400:) Towarzyszyły nam w okresie przed świętami, w czasie świąt... a po świętach tylko smak pozostawał:)
Dziś postanowiliśmy zrobić pierogi - zamrozić je i wyjąć dopiero w dzień Wigilii. Czy się uda - zobaczymy:)
Co potrzebujemy do farszu?
- 2 kg kiszonej kapusty
- 3 cebule
- grzyby suszone (miałam ponad 100g)
- sól i pieprz
I od czego tu zacząć.... może od tego "nie podjadaj kapusty, bo wyjdzie za mało farszu" ;) jestem fanką kapusty od dziecka. Musiałam dziś sama siebie upominać... Jak już opanujemy chęć podjadania, to wszystko dalej pójdzie jak z płatka. Zasada nie podjadaj jest aktualna również na kolejnych etapach przyrządzania pierogów - przy tym daniu zawsze jest coś do podjadania:)
Grzyby moczymy w ciepłej wodzie - tak, by woda zakryła je. Moczmy je ze 2 godziny. Następnie gotujemy je. Trudni powiedzieć dokładnie ile - mają być miękkawe, ale też lekko twarde;) powiedziałabym 'al dente' :) wyczujesz to próbując widelcem. Jak już mamy grzybki, to je odcedzamy - ale nie wylewamy wody, w której się gotowały. Do niej wsadzamy kapustę i gotujemy - jakieś 40 minut. Następnie odcedzamy i czekamy aż wszystko wystygnie. W międzyczasie siekamy cebulkę i zarumieniamy na oleju.
Ostudzoną kapustę wyciskamy z wody. Grzyby, cebulę i kapustę mielimy w maszynce do mięsa (grube oczka), albo siekamy drobno, jeśli nie posiadamy maszynki. Następnie wszystko wrzucamy na rozgrzany na patelni olej i podsmażamy. Jakieś 10 minut powinno starczyć. Doprawiamy w międzyczasie do smaku. Ja preferuję bardzo wyrazisty farsz - Ty dopraw, jak lubisz. Odstawiamy farsz do ostygnięcia.
Ciasto... każdy ma na nie swój przepis - najlepiej robić je na wyczucie - w tym przypadku trening czyni mistrza. My zrobiliśmy je z :
- 6 szklanek mąki
- 3 szklanek ciepłej wody
- 3 łyżek oleju
- 2 łyżek soli
W przesianej mące robimy dziurkę i dajemy sól i olej. Następnie po woli dolewamy wodę wyrabiając jednocześnie ciasto. Myślę, że jest to trening prawie, że siłowy, więc później można bez obaw spożywać te pyszne pierogi:) 15 minut - do momentu aż ciasto będzie elastyczne i miękkie, nie będzie się kleiło do rąk, ale też nie będzie pękało. Takie ciasto rozwałkowujemy (ja to robię przy pomocy męża - gorąco polecam ten patent). wycinamy szklanką kółka, do każdego dajemy farsz i sklejamy bardzo dokładnie, by się nie rozkleiły w czasie gotowania.
Mrożąc pierogi nie gotuję ich, tylko wkładam do woreczków surowe - nie sklejają się i bardziej mi smakują:)
Może powinnam to napisać na początku, ale jeszcze niechcący bym kogoś zniechęciła:
robiąc pierogi zarezerwuj sobie sporo czasu, cierpliwości i ... nie podjadaj;)
Już za niecałe dwa tygodnie będzie najpyszniejszy okres w roku. Pierwszy raz spędzę go w innym domu niż ten rodzinny. Co oczywiście z jednej strony sprawia, że czuję lekki smutek, że będzie inaczej, z drugiej zaś strony odczuwam ekscytację na nowy dom, inne zwyczaje i... inne smaki.
W ramach wkładu własnego i treningu (a tego, nigdy za wiele) stworzyliśmy dziś pyszny!!! farsz i pierogi:) W pierogach najtrudniejsze jest ciasto - osobiście nie wszystkie lubię. Często jest zbyt lepkie, takie jak klucha, bez smaku, itd... Udało nam się pokonać zmorę złego ciasta i stał się on towarzystwem farszu, a nie złem koniecznym, które się je jak najszybciej, by dostać się do pyszności, które są w środku.
U nas w rodzinie są trzy mistrzynie pierogów: ciocia Teresa, ciocia Gosia i oczywiście moja mammita. Trudno im dorównać - mają wiele lat wprawy.
Pamiętam, jak jeździliśmy wszyscy do babci na wieś na święta i zawsze pierogi były tym na co wszyscy czekaliśmy, U nas w domu zawsze ich było za mało - nawet jeśli zrobiło się ich 400:) Towarzyszyły nam w okresie przed świętami, w czasie świąt... a po świętach tylko smak pozostawał:)
Dziś postanowiliśmy zrobić pierogi - zamrozić je i wyjąć dopiero w dzień Wigilii. Czy się uda - zobaczymy:)
Co potrzebujemy do farszu?
- 2 kg kiszonej kapusty
- 3 cebule
- grzyby suszone (miałam ponad 100g)
- sól i pieprz
I od czego tu zacząć.... może od tego "nie podjadaj kapusty, bo wyjdzie za mało farszu" ;) jestem fanką kapusty od dziecka. Musiałam dziś sama siebie upominać... Jak już opanujemy chęć podjadania, to wszystko dalej pójdzie jak z płatka. Zasada nie podjadaj jest aktualna również na kolejnych etapach przyrządzania pierogów - przy tym daniu zawsze jest coś do podjadania:)
Grzyby moczymy w ciepłej wodzie - tak, by woda zakryła je. Moczmy je ze 2 godziny. Następnie gotujemy je. Trudni powiedzieć dokładnie ile - mają być miękkawe, ale też lekko twarde;) powiedziałabym 'al dente' :) wyczujesz to próbując widelcem. Jak już mamy grzybki, to je odcedzamy - ale nie wylewamy wody, w której się gotowały. Do niej wsadzamy kapustę i gotujemy - jakieś 40 minut. Następnie odcedzamy i czekamy aż wszystko wystygnie. W międzyczasie siekamy cebulkę i zarumieniamy na oleju.
Ostudzoną kapustę wyciskamy z wody. Grzyby, cebulę i kapustę mielimy w maszynce do mięsa (grube oczka), albo siekamy drobno, jeśli nie posiadamy maszynki. Następnie wszystko wrzucamy na rozgrzany na patelni olej i podsmażamy. Jakieś 10 minut powinno starczyć. Doprawiamy w międzyczasie do smaku. Ja preferuję bardzo wyrazisty farsz - Ty dopraw, jak lubisz. Odstawiamy farsz do ostygnięcia.
Ciasto... każdy ma na nie swój przepis - najlepiej robić je na wyczucie - w tym przypadku trening czyni mistrza. My zrobiliśmy je z :
- 6 szklanek mąki
- 3 szklanek ciepłej wody
- 3 łyżek oleju
- 2 łyżek soli
W przesianej mące robimy dziurkę i dajemy sól i olej. Następnie po woli dolewamy wodę wyrabiając jednocześnie ciasto. Myślę, że jest to trening prawie, że siłowy, więc później można bez obaw spożywać te pyszne pierogi:) 15 minut - do momentu aż ciasto będzie elastyczne i miękkie, nie będzie się kleiło do rąk, ale też nie będzie pękało. Takie ciasto rozwałkowujemy (ja to robię przy pomocy męża - gorąco polecam ten patent). wycinamy szklanką kółka, do każdego dajemy farsz i sklejamy bardzo dokładnie, by się nie rozkleiły w czasie gotowania.
Mrożąc pierogi nie gotuję ich, tylko wkładam do woreczków surowe - nie sklejają się i bardziej mi smakują:)
Może powinnam to napisać na początku, ale jeszcze niechcący bym kogoś zniechęciła:
robiąc pierogi zarezerwuj sobie sporo czasu, cierpliwości i ... nie podjadaj;)
leniwe
Dla małych i dużych leniwych smakoszy
Ten smak pamiętam jeszcze z okresu szkoły podstawowej. Później powrócił do mnie na pierwszym roku studiów w jednym z dobrze znanych poznańskich barów mlecznych. Pewnie każdy, kto ma babcię, wychowywał się w okresie, kiedy ziemniaki i mąka królowały na stolach lub ma bardzo żartą rodzinkę lubiącą mączne potrawy, zna tę potrawę:)
Niewiele trzeba, by zrobić leniwe. Tak na prawdę odrobinę cierpliwości i składniki dostępne w każdej kuchni:
- ziemniaki ugotowane, ostudzone i następnie ubite
- twaróg półtłusty
(moje proporcje, to 2:1 lub 3:1 jak mam mocno śmietankowy twaróg; z proporcjami, to najlepiej samemu spróbować, co smakuje nam i naszym domownikom)
- 2 jajkja
- mąka
- szczypta soli
Ziemniaki ubijamy i dodajemy do nich twaróg. ugniatamy wszystko razem, by połączyło w jedną całość. Następnie dodajemy jajko, sól i stopniowo mąkę. Ważne, by ciasto ugniatać dość szybko i energicznie. Mąkę dodajemy, by powstało nam ciasto (bez widocznych ziemniaków i twarogu), które nie lepi się do rąk:)
Następnie ciasto dzielimy na mniejsze części i tworzymy z nich ruloniki, z których wycinamy pod skosem małe kawałki.
W garnku gotujemy posoloną wodę, do której dodajemy odrobinę oleju (to sprawi, że kopytka nie będą się do siebie lepiły). Wrzucamy partiami kopytka i po wypłynięciu na wierzch gotujemy jakieś 2-3 minuty. Wybieramy cedzakiem na talerz.
Dobrze smakują z:
- bułką tartą zagrzaną na masełku,
- śmietaną (zwykłą lub bitą) ,
- syropem orkiszowym
- cukrem
- owocami
- zeszkloną cebulką na maśle
- masłem
- jagodami w syropie:)
Tak na prawdę można je podawać na bardzo wiele sposobów - wszystko zależy od naszej inwencji i upodobań smakowych.
Smacznego wszystkim mącznym łasuchom!
Ten smak pamiętam jeszcze z okresu szkoły podstawowej. Później powrócił do mnie na pierwszym roku studiów w jednym z dobrze znanych poznańskich barów mlecznych. Pewnie każdy, kto ma babcię, wychowywał się w okresie, kiedy ziemniaki i mąka królowały na stolach lub ma bardzo żartą rodzinkę lubiącą mączne potrawy, zna tę potrawę:)
Niewiele trzeba, by zrobić leniwe. Tak na prawdę odrobinę cierpliwości i składniki dostępne w każdej kuchni:
- ziemniaki ugotowane, ostudzone i następnie ubite
- twaróg półtłusty
(moje proporcje, to 2:1 lub 3:1 jak mam mocno śmietankowy twaróg; z proporcjami, to najlepiej samemu spróbować, co smakuje nam i naszym domownikom)
- 2 jajkja
- mąka
- szczypta soli
Ziemniaki ubijamy i dodajemy do nich twaróg. ugniatamy wszystko razem, by połączyło w jedną całość. Następnie dodajemy jajko, sól i stopniowo mąkę. Ważne, by ciasto ugniatać dość szybko i energicznie. Mąkę dodajemy, by powstało nam ciasto (bez widocznych ziemniaków i twarogu), które nie lepi się do rąk:)
Następnie ciasto dzielimy na mniejsze części i tworzymy z nich ruloniki, z których wycinamy pod skosem małe kawałki.
W garnku gotujemy posoloną wodę, do której dodajemy odrobinę oleju (to sprawi, że kopytka nie będą się do siebie lepiły). Wrzucamy partiami kopytka i po wypłynięciu na wierzch gotujemy jakieś 2-3 minuty. Wybieramy cedzakiem na talerz.
Dobrze smakują z:
- bułką tartą zagrzaną na masełku,
- śmietaną (zwykłą lub bitą) ,
- syropem orkiszowym
- cukrem
- owocami
- zeszkloną cebulką na maśle
- masłem
- jagodami w syropie:)
Tak na prawdę można je podawać na bardzo wiele sposobów - wszystko zależy od naszej inwencji i upodobań smakowych.
Smacznego wszystkim mącznym łasuchom!
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)